Jakiś czas temu wybrałam się na eko targ w Lublinie. Można było znaleźć tam mnóstwo produktów: od przypraw, przez warzywa i sery, na kosmetykach kończąc. Stragany uginały się pod kolorowymi paprykami, pomidorami, różowymi kalafiorami, kapustami... I tak, stojąc przed jednym z nich, zostałam obdarowana przez przemiłego pana dziesięciokilogramową dynią.
Od razu pojawiło się pytanie - co zrobić z taką ilością dyni? Planów miałam wiele: zupy, kremy, ciasta, ciasteczka, muffiny... Niestety gdy tylko zrobiłam pierwszą partię zupy, byłam świadoma, że mama nie pozwoli mi zrobić już czegokolwiek innego.
Zupa dyniowa
1 kg dyni
2 czerwone papryki
2 cebule
ząbek czosnku
bulion warzywny
przyprawy: sól, pieprz, papryka chilli, papryka słodka, gałka muszkatołowa, cynamon, imbir, kolendra, kminek mielony, cząber i ogórecznik (opcjonalnie)
Na początek kroimy dynię na paski, razem z papryką, cebulą i czosnkiem. Układamy na blasze, skrapiamy lekko oliwą, posypujemy przyprawami (u mnie sól, pieprz, chilli, cząber i ogórecznik) i pieczemy w 200 stopniach około 40 minut.
Następnie przerzucamy wszystko do garnka, zalewając warzywa wodą (im mniej wody, tym zupa będzie bardziej gęsta) i wrzucamy dwie kostki bulionu warzywnego oraz przyprawy: po dwie szczypty imbiru, cząbru i ogórecznika, po jednej cynamonu, gałki muszkatołowej, kminu mielonego. Troszkę więcej sypiemy ostrej i słodkiej papryki, soli i kolendry.
Doprowadzamy zawartość garnka do zagotowania, wyłączamy palnik i zabieramy się do blendowania. Nalewamy do największej michy, jaką znajdziemy w domu i cieszymy się cudownym smakiem. Smacznego!